Rozmowa Marketera z marketerem o Customer Empowerment

Rozmowa Marketera z marketerem

Starbuks-Coffe

– Słyszałeś o Customer Empowerment?

– Taaa, coś tam było. Ale po co nam to? Budżet zamknięty, a ja potrzebuję mierzalnych efektów. 

– Coś w tym musi być. W 2012 Procter & Gamble wydał na badania marketingowe ponad 2 miliardy $. Wiesz, generalnie chodzi o to, żeby dać klientowi głos i pozwolić mu współtworzyć produkty. Rośnie liczba prosumentów i teraz Kowalski chce już nie tylko produktu dobrego, ale też dopasowanego do siebie, dzięki któremu będzie mógł wyrażać siebie.

– Tylko kto za to wszystko zapłaci? 

– Klient – bo to on powie czego tak na prawdę chce i kupi to.

– A co z zasadą Forda, że klienta się nie pyta, tylko wyprzedza jego oczekiwania?

– Na rynku jest tak wiele podobnych produktów i usług, że aby się wyróżnić trzeba dowiedzieć się jak najwięcej o konsumencie, który ich używa. Czasami wystarczy zmienić kształt opakowania, żeby podnieść sprzedaż kilkukrotnie, nie mówiąc już o kosztach utraty klienta…

– No tak, ale gdzie oni wszyscy mają mówić o tym czego chcą?

– Pierwszy pomysł jaki przychodzi mi do głowy to badania konsumenckie. Można też badać opinię na własną rękę i np. założyć stronę tak jak zrobił to Starbucks.

– Słyszałem, My Starbucks Idea… Pewnie sami pisza sobie opinie, czekaj już sprawdzam… (marketer klika w www.mystarbucksidea.force.com i robi duże oczy) Kurcze, 33 000 pomysłów na kawę? Kto to pisze?

– LUDZIE albo raczej PROSUMENCI. Mówiłem Ci, że jest ich coraz więcej. W Polsce też już się zaczęło: mojemusli.pl, zrobsobiekrem.pl czy portale opiniotwórcze, na których testuje się produkty. Trochę tego jest.

– Słuchaj, nie mówię, że mnie przekonałeś, ale prześpię się z tym…

– Ok, pogadamy jutro.